czwartek, 27 lutego 2014

Dziś Twoje pierwsze urodziny z nami. Zarezerwowaliśmy salę zabaw, wspólnie robiliśmy zaproszenia. Ale tak do końca nie wiedziałeś co się dzieje i o co chodzi.

- Mamo co to jest ta sala?
- Wielki pokój z mnóstwem zabawek, zjeżdżalniami, piłeczkami, torem przeszkód...
- A jak tam będzie pusto?
- Nie będzie pusto, to wszystko tam jest na zawsze i różne dzieci z tego korzystają.
- Nawet jak będzie pusto to i tak się będę cieszył.
- Coś ty. Nie będzie pusto. I przyjdą goście. Twoi koledzy i koleżanki. No wiesz M, E, K i tak dalej...
- Ja myślę, że nie przyjdą.
- Przyjdą, ich rodzice dzwonili, że przyjdą.
- Nawet jak nie przyjdą to i tak jestem szczęśliwy.

środa, 19 lutego 2014

Zanim doszorowaliśmy Twoją szyję minęły ze trzy tygodnie. O uszach to już w ogóle nie wspomnę. Potrzebne były 3 ścinania aby Twoje włosy odzyskały naturalny blask i strukturę. Przez co Ty przeszedłeś? Mam wrażenie, że Twoja głowa była terytorium eksperymentalnym fryzjera amatora.
Teraz już jesteś czyściutki. W buzi kolorowe plomby. Paznokcie równo obcięte. 
Masz swoje ubranka i swoje zabawki. Swój pokój. Swoich rodziców.

wtorek, 18 lutego 2014

Pierwszy dzień w szkole.
W dusznej sali gimnastycznej tłum przerażonych maluchów i jeszcze bardziej przerażonych rodziców.  A Ty stoisz dzielnie w eleganckiej koszuli i pod krawatem. Choć wiem, że nie bardzo rozumiesz co się dzieje dookoła. Jesteś taki spokojny i opanowany. Mój pierwszoklasista!

poniedziałek, 17 lutego 2014

- Mamo a gdzie jest to nad morze?
- Morze jest kilka godzin jazdy samochodem. Wyjedziemy wcześnie rano i na obiad będziemy na miejscu.
- Będziemy jechać tydzień?
- Nie. Tylko kilka godzin.
- To bardzo długo.
- Nie aż tak bardzo. Ale zobaczysz będzie fajnie.
- A co tam będzie?
- Będzie mnóstwo piasku do zabawy i pełno wody. Jeszcze tyle wody nie widziałeś.
- Więcej niż w kranie?
- Zdecydowanie więcej.
- No dobra... ale wrócimy?
- Jasne, że wrócimy.


Nie powiem ile czekałam na słowo MAMA. Nie byłeś gotowy aby zacząć się tak do mnie zwracać. Rozumiem. Jasna sprawa. Jakaś baba przyszła sobie, karmi, myje, ubiera ale kto wie, co z nią dalej będzie. I nagle M zabrał Cię na przejażdżkę. Autem. Pojechaliście pogadać po męsku i pozałatwiać jakieś "chłopaczne" sprawy. I gdy wróciłeś nagle powiedziałeś do mnie "Mamo a wiesz...?". I znów świat stanął.
Nie wiem co ten M Ci powiedział. Chyba nie groził i nie straszył, bo minę tego dnia miałeś wyjątkowo zadowoloną. Zatem jestem Mamą.
Aaa, no i jeszcze muszę się wytłumaczyć. Moje zapiski uleciały w cyber próżnię. W jakąś cholerę. Nie wiem gdzie. Ale nie martwimy się. Na szczęście Druga Mama ma mnóstwo notesików i długopisów. I wszystko co ważne sobie notuje.