Nie powiem ile czekałam na słowo MAMA. Nie byłeś gotowy aby zacząć się tak do mnie zwracać. Rozumiem. Jasna sprawa. Jakaś baba przyszła sobie, karmi, myje, ubiera ale kto wie, co z nią dalej będzie. I nagle M zabrał Cię na przejażdżkę. Autem. Pojechaliście pogadać po męsku i pozałatwiać jakieś "chłopaczne" sprawy. I gdy wróciłeś nagle powiedziałeś do mnie "Mamo a wiesz...?". I znów świat stanął.
Nie wiem co ten M Ci powiedział. Chyba nie groził i nie straszył, bo minę tego dnia miałeś wyjątkowo zadowoloną. Zatem jestem Mamą.
Aaa, no i jeszcze muszę się wytłumaczyć. Moje zapiski uleciały w cyber próżnię. W jakąś cholerę. Nie wiem gdzie. Ale nie martwimy się. Na szczęście Druga Mama ma mnóstwo notesików i długopisów. I wszystko co ważne sobie notuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz